Podobnież dziś jest ten dzień, że portal gwara-warszawska.waw.pl ma urodziny! I to które ?! Aż drugie ! Można by rzec, że ten potral to jest taki stary-malutki, bo nic nowego w nim nie ma tylko same starocia. Ojciec - admin mając samopoczucie historycznej pamiątki, mniał tyż ambicje by przybliżyć rodakom warsiaską mowe i cytuje "ocalić ją od zapomnienia". Niejeden łapciuch usłyszawszy hasło "gwara warsiaska" mówi: - "Warszawskiej gwary już nie ma, umarła wraz z prawdziwymi warszawiakami i dawną Warszawą." A my na to odpowiadamy pytaniem : - "Do kogo ta mowa !?"
Do znudzenia, ciągle i wciąż portal nasz stara się pokazywać i przypominać, że czasem całkiem bez świadomości niejeden szary obywatel polski wtranca tu i ówdzie słówka lub wyrażenia, które byt swój zawdzięczają mnieszkańcom warsiaskich przedmieść. Owszem, w normalnem użyciu już płynnego świrgotu nie uświadczysz, ale w niejednem domu czasem palnie ktoś cóś z nawijki swoich przodków. Na pytanie : – "Skąd znasz to słowo ?" odpowiada: - U nas w domu zawsze się tak mówiło. No i tu jest kolejna kwestia dla nasz a mianowicie namawiać ludzi żeby uskuteczniali w pogadankach te rodzinne słówka, pielengnowaly ich wymowe i wyśmiewającym je chomonciakom odpalali w dumą, że tak to sie mówi w Warsiawie a jak się nie podoba to "przyhamuj buzie i nie gadaj więcej nic !".
Co ja tu w ogóle pisze i jakieś farmazony odstawiam !? Wystarczy formalnie wtrynić się na nasze strone, na facebooku by się przekonać ile detalicznie ludzi mniało życzenie klyknąć, że nas lubią i że całkiem niewąska grupka czynnie bierze udział w życiu strony, nawija gwarą, dzieli się swoją wiedzą o mnieście a wiedzą oni o Stolycy więcej niż nie przymierzając profesor czy inszy magister. Tym rodakom należy się szacuneczek i ukłony ale toż samo i prośba by nie spuszczali z tonu i jak dotychczas dawali świadectwo swojego lokalnego patriotyzmu. To od Was Kochana Ferajno zależy czy nasz lokalny język się odrodzi czy nie !
Wyobrażacie sobie Droga Ferajno, że gwara warsiaska jest w powszechnym zużyciu podobnież jak kaszubski na Kaszubach albo góralski w górach? A czy możecie sobie wyobrazić, że zaiwaniacie na nartach w górach a tam gazda ni z gruchy ni z pietruchy zagaja - „ Dzień dobry, czy zechcieli by państwo kupić mój owczy serek, domowy wyrób” ! Albo, że na Suwalszczyźnie ludzie nagle tracą swoje śpiewne zaciąganie ? Przypuszczam że wątpie, że sobie wyobrazicie ! Bo język jest nieodzowną częścią kultury tychże regionów. Więc nie ma blagi gdy warsiawiak robiący zakupy w samem Śródmieściu i to na ten przykład w Haly Miroskiej poprosi o bułkie chałkie i wyciąga w tem celu portmonetkie albo piterek.
My w utopijne bajanie nie wierzymy i nie bendziem przekonywać, że tylko warsiawiak mówiący gwarą to ten warsiawiak bez kantów i nie bendziem też na siłe namawiać do wyrażania sie gwarą na tak zwany co dzień. Ale składając sobie życzenia z okazji dwóch lat istnienia pomyślimy, jak klawo by było by każden jeden rodak warsiaski, czy to z dziada pradziada czy też przyjezdny, rozumniał czym warsiaska nawijka jest i szanował jej mniejsce w tradycji i kulturze miasta, jak się jej to słusznie należy.
Wychylcie jakimś tronkiem nasze zdrowie ale i swoje tyż, bo skoro czytać to macie tak zwane frajde znaczy to, że należycie do ferajny zwanej gwara-warszawska.waw.pl. Czytajcie Wiecha, słuchajcie Grzesiuka ale nie zapomnijcie pogadać czasem z prażaninem spotkanym na spacerze po prawej stronie rzeki lub zrobić sprawonki na Różycu czy przy Szembeku i zapuścić żurawia w poszukiwaniu jeszcze nie do końca martwego języka.






Komentarze
Chociaż rodziłem się na Grzybowskiej, ale jako małoletni pamiętam jak mieszkałem na Bagnie do 6 roku życia. Tam była warszaska gwara! "S szaconkiem panie starszy, ja nie dam rady, ale kopnij sie pan s tem cyferblatem do warstatu na Pragie na Zompkoskie"
Najbardziej oryginalny w literaturze pozostaje jednak Grzesiuk. Wiech raczej humorysta.
Może nie gwarę, bo jej tam prawie nie ma, ale z kolei klimat tuż powojennej Warszawy genialnie opisuje Tyrmand w "Złym". Czytam go jeszcze raz po wielu latach. Obawiam się jednak , że poza pasjonatami, młodzi nie będą dziś w stanie zrozumieć tej książki
Pozostaje z szaconkiem
Jorguś
Pozdro od rodowitego lubelaka dla wszystkich rodowitych, warszawiaków i warszawian :)
P.S. Stwardnienie "li" w "ly" to cecha GWAR MAZOWIECKICH ponoć. Co do wiejskiej wymowy, to np. na Kurpiach mówią "Warsiazia"
W każdym razie do Waszej wiadomości szanowna ferajno mój wujek mówi też Stolyca czy Wolyca chodź w Warszawie był może kilka razy w życiu. Po prostu jest to akcent podlubelskich (a dokładnie rzecz ujmując podlubartowskic h okolic) który wraz z ludźmi napłynął do Stolycy...
Szacuneczek no i gieneralnie Stolyca jest git
Szacuneczek :)
http://www.youtube.com/watch?v=hqa8zNSZOUM&list=LLVjInOWKeSh7_GF3AFl_BWQ&index=51&feature=plpp_video
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.